sobota, 17 września 2011

Kedulonsark czyli radości, zmartwienia i marzenia Krasnoludka




Pośród cichych skałek, porośniętych pachnącymi ziółkami, mieszkał sobie krasnoludek, który miał prawie 5 latek.

Lubił:

huśtać się na rumiankach

zjeżdżać w dół po pokrytej rosą trawie,

turlać się w pośród stokrotek

i dmuchać dmuchawce.

Wzruszał się, kiedy uratował życie motylkowi, który wpadł do wody

i zmoczył skrzydełka.

Długo pilnował go potem na słońcu,

przesadzał z kwiatka na kwiatek, aby mógł napić się nektaru

dla wzmocnienia sił.


Jesienią Krasnoludek przyniósł do domu zaskoczoną przez pierwsze

przymrozki, zmarzniętą biedronkę.

Położył ją na kawałku skórki od jabłka

i ułożył na kwiatku w doniczce, aby przetrwała zimowy sen.

Wcześniej policzył kropki i zastanawiał się, czy na wiosnę będzie miała

o jedną więcej.

Krasnoludek lubił też czasem być sam, tak po prostu- żeby mu nikt nie

przeszkadzał. Chodził sobie wtedy, śpiewał, przemawiał do swoich

przytulanek wielkości ziarenka piasku.

- Ach, ty nasz kotku! Zawsze chodzisz swoimi ścieżkami- mówiła wtedy

pieszczotliwie mama.

-Miau!- odpowiadał Krasnoludek i zaczynał słodko mruczeć, tak jak kot,

gdy jest zadowolony z drapania za uchem. Zaraz potem wychodził

tajemniczym kocim krokiem. Już po chwili można go było zobaczyć, jak

czai się przed norką myszki w ogrodzie, a potem prowadzi z nią długie

rozmowy, które kończyły się robieniem wspólnego domku dla dwójki

przyjaciół- kotka i myszki.


Krasnoludek nie lubił:

ciemności,

chodzenia spać i wstawania rano.

Niechętnie też składał ubranka.


Uwielbiał za to malować farbami, wycinać i rysować.

Kochał spacery, w trakcie których śpiewał pioseneczki - zmyślaneczki.


Płakał, kiedy się mocno potłukł,

Śmiał się, kiedy mama łaskotała go pod paszkami lub delikatnie

masowała po pleckach.

W wietrzne dni puszczał z tatą latawce,

Wieczorem przejęty słuchał jak gra na gitarce,

A nocą bawili się „w spanie”

albo w „słuchanie ciszy”, która - o czym nie każdy wie - nigdy tak

naprawdę nie jest zupełnie cicha.

Właściwie, był więc

najzwyklejszym małym krasnalkiem


Pewnego razu wyciął karteczkę w kształcie chmurki.

Napisał na niej:

EZRUMHCJETWĄSAINEZRAMEJOM

Chmurkę pokolorował najstaranniej jak potrafił.

Na zielono.

(Chociaż inne krasnoludki mówiły, że najpiękniejszy na świecie

jest kolor różowy, lub że chmurki są białe albo niebieskie, Krasnoludek

miał swoje zdanie na ten temat i dziwił się, jak można sądzić inaczej.)


Taki prezent dał mamie z okazji Dnia Mam.

Był bardzo z siebie dumny, tym bardziej, że ciocia pomogła mu

jeszcze zrobić duże serce z kruchego wafla, polewane słodkim

mlekiem z puszki.


Mamie prezent bardzo się podobał.

Z łatwością też przeczytała napis na zielonym obłoczku:

MOJE MARZENIA SĄ W TEJ CHMURZE,

bo mama dobrze znała swojego malucha:

jego radości,

zmartwienia

i marzenia.


Radością małego krasnoludka było to, że zrobił prezent,

który uważał za bardzo udany.


Zmartwieniem to, że

n i e

b y ł

t a k i

s a m

j a k

i n n e

k r a s n o l u d k i,

k t ó r e

z n a ł

!!!

Najpiękniejszy na świecie był dla niego kolor zielony. Kiedy bardzo kogoś lubił, lub gdy się z czegoś bardzo cieszył, mówił z zachwytem "Zielony!"


Na balu przebierańców nie chciał być też rycerzem, czy choćby policjantem albo przynajmniej strażakiem,ale... NIETOPERZEM.

- Będę miał takie skrzydła i tak będę latał nad krasnoludkami i latał i latał i latał...


Na proste pytania odpowiadał całymi historyjkami, które miały miejsce tylko w jego - jak mówił - "wyobrażalni".

Rodzina Krasnoludka znała te jego upodobania, więc czasem pytała tylko

dla pewności:

- Ale to było naprawdę, czy w "wyobrażalni"?

Naprawdę. W mojej Afryce.- odpowiadał niezrażony Krasnoludek i kontynuował swoją opowieść z takim przekonaniem, jakby przed chwilką się wydarzyła.

-Ale zmyśla - komentowała i porozumiewawczo puszczała oczko do rodziców starsza siostrzyczka Krasnoludka.


Ale ze wszystkich smutków Krasnoludka największy był ten, że

pisał lewą ręką.

Ciągle miał z tego powodu kłopoty.

Wszyscy ciągle mu powtarzali:

- Nie od tej strony się pisze!

-Z drugiej strony się pisze!

A on przecież, gdy brał długopis do ręki, zawsze najpierw długo się zastanawiał:

- Aha, od której strony się pisze??? Aha, a pewno od tej....

I podpisywał rysunek: KEDULONSARK


Marzeniem małego Krasnoludka było to,

Żeby mama i tatuś byli szczęśliwi i uśmiechnięci.

I właśnie tak było!

Rodzice dobrze wiedzieli, że nie ma dwóch takich samych krasnoludków na świecie i każdy z nich czymś się trochę różni.

Właśnie dlatego krasnoludki są tak piękne! Właśnie dlatego świat nie jest nudny!

- Jakie to wspaniałe, że się różnimy! Co by to było, gdyby wszystkie motyle

miały taki sam kolor skrzydełek, albo biedronki miały zawsze tyle samo kropek? -

mówiła czasem mama, z zachwytem patrząc na odmienny kolor włosów i oczu swoich pociech.


Jednym rośnie długi nos, innym odstające uszy.

Jedni mają piękny uśmiech, a inni piękne oczy.

Niektóre krasnoludki są szybkie, a inne powolne i długo rano naciągają czerwone rajtuzy.

Niektóre są zawsze uśmiechnięte, inne chodzą pochmurne, bo przecież na świecie tyle jest powodów do smutków.


Są też takie krasnoludki, które prawa ręka słucha bardziej niż lewa i takie, które lewa ręka bardziej słucha, niż prawa.

Dlatego ząbki myją rączką lewą,

Włoski czeszą rączką lewą,

pałeczkę od cymbałków trzymają rączką lewą,

wieżę z klocków budują rączką lewą,

kleją, wycinają, obracają kartki w książeczce rączką lewą,

i wszystko - absolutnie wszystko - wolą robić rączką lewą.

No, chyba że mogą coś zrobić lewą nóżką - to też może być.


Dziwią się tylko czasami, że gitarka taty ma odwrócony gryf ze strunami, albo że łyżkę w restauracji pan kelner podał im nie po tej stronie, co trzeba.


I chociaż niektóre krasnoludki piszą lewą ręką i na razie "nie od tej strony, co trzeba", to na pewno kiedyś będą się podpisywać:

KRASNOLUDEK.


Mama popatrzyła na zieloną chmurkę z napisem

EZRUMHCJETWĄSAINEZRAMEJOM

Uśmiechnęła się do swojego synka i z radością podrzuciła go kilka razy w górę.

Potem zrobiła z nim pocałunek Eskimosów: "Noski -noski- Eskimoski" - powtarzała rytmicznie mama, pocierając swoim nosem nosek Krasnoludka.

A na koniec przybiła z nim piątkę lewą ręką.

Wtedy Krasnoludek zarzucił jej rączki na szyję i wyszeptał do ucha:

- Kocham cię mamusiu.



Zadania dla dzieci

czwartek, 15 września 2011

Dla rodziców

Leworęczność nie jest problemem, ale stosunek ludzi do leworęczności.

Negatywne kulturowe zakorzenienia, dotyczące leworęczności odzwierciedla sam język:
iść na lewiznę, skręcić coś na lewo, być z czegoś lewym, mieć dwie lewe ręce, wstać lewą nogą. Z kolei określenia: człowiek "prawy", "zasiadać po czyjejś prawicy" i "praworządność" leżą blisko skojarzeń ze słowem "prawda".


Choć leworęczni stanowią podobno najliczniejszą na świecie mniejszość, i choć najsłynniejsi leworęczni to najwięksi z największych tego i tamtego świata (np. Obama, da Vinci, Beethoven, Wajda), to spostrzeżenie leworęczności dziecka nie należy do najmilszych dla praworęcznych rodziców, czy tym bardziej dziadków. Może dlatego, że świat przystosowany jest dla większości - czyli praworęcznych: od pisma, biegów w samochodach, przez instrumenty, klawiatury, a nawet drzwi, włączniki światła, linijki.

Warto więc wiedzieć , że:
- leworęczni są zrzeszeni w światowe i ogólnopolskie organizacje
- obchodzą swoje święto
- istnieją sklepy internetowe z bogatym asortymentem dla leworęcznych
- funkcjonuje wiele stron www, dotyczących leworęczności
- dostępna jest bogata literatura na ten temat, np.
"Leworęczność. Jak wychować leworęczne dziecko w świecie ludzi praworęcznych?" Jane M. Healey

I to, co najważniejsze dla rodziców dzieci leworęcznych:
ponieważ u dzieci leworęcznych dominuje prawa półkula mózgu, która odpowiedzialna jest za wyobraźnię, wrażliwość, postrzeganie kolorów, słyszenie dźwięków, pomysłowość, twórczość - masz z pewnością przed sobą małego artystę a może przyszłego Ensteina!


Trzeba stymulować lewą półkulę, odpowiedzialną za porządnictwo, poukładanie, racjonalizację i logikę, tak jak praworęczni powinni stymulować prawą, bo w procesach uczenia i w życiu potrzebne jest i jedno i drugie.





Żródło ilustracji: Internet