Pośród cichych skałek, porośniętych pachnącymi ziółkami, mieszkał sobie krasnoludek, który miał prawie 5 latek.
Lubił:
huśtać się na rumiankach
zjeżdżać w dół po pokrytej rosą trawie,
turlać się w pośród stokrotek
i dmuchać dmuchawce.
Wzruszał się, kiedy uratował życie motylkowi, który wpadł do wody
i zmoczył skrzydełka.
Długo pilnował go potem na słońcu,
przesadzał z kwiatka na kwiatek, aby mógł napić się nektaru
dla wzmocnienia sił.
Jesienią Krasnoludek przyniósł do domu zaskoczoną przez pierwsze
przymrozki, zmarzniętą biedronkę.
Położył ją na kawałku skórki od jabłka
i ułożył na kwiatku w doniczce, aby przetrwała zimowy sen.
Wcześniej policzył kropki i zastanawiał się, czy na wiosnę będzie miała
o jedną więcej.
Krasnoludek lubił też czasem być sam, tak po prostu- żeby mu nikt nie
przeszkadzał. Chodził sobie wtedy, śpiewał, przemawiał do swoich
przytulanek wielkości ziarenka piasku.
- Ach, ty nasz kotku! Zawsze chodzisz swoimi ścieżkami- mówiła wtedy
pieszczotliwie mama.
-Miau!- odpowiadał Krasnoludek i zaczynał słodko mruczeć, tak jak kot,
gdy jest zadowolony z drapania za uchem. Zaraz potem wychodził
tajemniczym kocim krokiem. Już po chwili można go było zobaczyć, jak
czai się przed norką myszki w ogrodzie, a potem prowadzi z nią długie
rozmowy, które kończyły się robieniem wspólnego domku dla dwójki
przyjaciół- kotka i myszki.
Krasnoludek nie lubił:
ciemności,
chodzenia spać i wstawania rano.
Niechętnie też składał ubranka.
Uwielbiał za to malować farbami, wycinać i rysować.
Kochał spacery, w trakcie których śpiewał pioseneczki - zmyślaneczki.
Płakał, kiedy się mocno potłukł,
Śmiał się, kiedy mama łaskotała go pod paszkami lub delikatnie
masowała po pleckach.
W wietrzne dni puszczał z tatą latawce,
Wieczorem przejęty słuchał jak gra na gitarce,
A nocą bawili się „w spanie”
albo w „słuchanie ciszy”, która - o czym nie każdy wie - nigdy tak
naprawdę nie jest zupełnie cicha.
Właściwie, był więc
najzwyklejszym małym krasnalkiem
Pewnego razu wyciął karteczkę w kształcie chmurki.
Napisał na niej:
EZRUMHCJETWĄSAINEZRAMEJOM
Chmurkę pokolorował najstaranniej jak potrafił.
Na zielono.
(Chociaż inne krasnoludki mówiły, że najpiękniejszy na świecie
jest kolor różowy, lub że chmurki są białe albo niebieskie, Krasnoludek
miał swoje zdanie na ten temat i dziwił się, jak można sądzić inaczej.)
Taki prezent dał mamie z okazji Dnia Mam.
Był bardzo z siebie dumny, tym bardziej, że ciocia pomogła mu
jeszcze zrobić duże serce z kruchego wafla, polewane słodkim
mlekiem z puszki.
Mamie prezent bardzo się podobał.
Z łatwością też przeczytała napis na zielonym obłoczku:
MOJE MARZENIA SĄ W TEJ CHMURZE,
bo mama dobrze znała swojego malucha:
jego radości,
zmartwienia
i marzenia.
Radością małego krasnoludka było to, że zrobił prezent,
który uważał za bardzo udany.
Zmartwieniem to, że
n i e
b y ł
t a k i
s a m
j a k
i n n e
k r a s n o l u d k i,
k t ó r e
z n a ł
!!!
Najpiękniejszy na świecie był dla niego kolor zielony. Kiedy bardzo kogoś lubił, lub gdy się z czegoś bardzo cieszył, mówił z zachwytem "Zielony!"
Na balu przebierańców nie chciał być też rycerzem, czy choćby policjantem albo przynajmniej strażakiem,ale... NIETOPERZEM.
- Będę miał takie skrzydła i tak będę latał nad krasnoludkami i latał i latał i latał...
Na proste pytania odpowiadał całymi historyjkami, które miały miejsce tylko w jego - jak mówił - "wyobrażalni".
Rodzina Krasnoludka znała te jego upodobania, więc czasem pytała tylko
dla pewności:
- Ale to było naprawdę, czy w "wyobrażalni"?
Naprawdę. W mojej Afryce.- odpowiadał niezrażony Krasnoludek i kontynuował swoją opowieść z takim przekonaniem, jakby przed chwilką się wydarzyła.
-Ale zmyśla - komentowała i porozumiewawczo puszczała oczko do rodziców starsza siostrzyczka Krasnoludka.
Ale ze wszystkich smutków Krasnoludka największy był ten, że
pisał lewą ręką.
Ciągle miał z tego powodu kłopoty.
Wszyscy ciągle mu powtarzali:
- Nie od tej strony się pisze!
-Z drugiej strony się pisze!
A on przecież, gdy brał długopis do ręki, zawsze najpierw długo się zastanawiał:
- Aha, od której strony się pisze??? Aha, a pewno od tej....
I podpisywał rysunek: KEDULONSARK
Marzeniem małego Krasnoludka było to,
Żeby mama i tatuś byli szczęśliwi i uśmiechnięci.
I właśnie tak było!
Rodzice dobrze wiedzieli, że nie ma dwóch takich samych krasnoludków na świecie i każdy z nich czymś się trochę różni.
Właśnie dlatego krasnoludki są tak piękne! Właśnie dlatego świat nie jest nudny!
- Jakie to wspaniałe, że się różnimy! Co by to było, gdyby wszystkie motyle
miały taki sam kolor skrzydełek, albo biedronki miały zawsze tyle samo kropek? -
mówiła czasem mama, z zachwytem patrząc na odmienny kolor włosów i oczu swoich pociech.
Jednym rośnie długi nos, innym odstające uszy.
Jedni mają piękny uśmiech, a inni piękne oczy.
Niektóre krasnoludki są szybkie, a inne powolne i długo rano naciągają czerwone rajtuzy.
Niektóre są zawsze uśmiechnięte, inne chodzą pochmurne, bo przecież na świecie tyle jest powodów do smutków.
Są też takie krasnoludki, które prawa ręka słucha bardziej niż lewa i takie, które lewa ręka bardziej słucha, niż prawa.
Dlatego ząbki myją rączką lewą,
Włoski czeszą rączką lewą,
pałeczkę od cymbałków trzymają rączką lewą,
wieżę z klocków budują rączką lewą,
kleją, wycinają, obracają kartki w książeczce rączką lewą,
i wszystko - absolutnie wszystko - wolą robić rączką lewą.
No, chyba że mogą coś zrobić lewą nóżką - to też może być.
Dziwią się tylko czasami, że gitarka taty ma odwrócony gryf ze strunami, albo że łyżkę w restauracji pan kelner podał im nie po tej stronie, co trzeba.
I chociaż niektóre krasnoludki piszą lewą ręką i na razie "nie od tej strony, co trzeba", to na pewno kiedyś będą się podpisywać:
KRASNOLUDEK.
Mama popatrzyła na zieloną chmurkę z napisem
EZRUMHCJETWĄSAINEZRAMEJOM
Uśmiechnęła się do swojego synka i z radością podrzuciła go kilka razy w górę.
Potem zrobiła z nim pocałunek Eskimosów: "Noski -noski- Eskimoski" - powtarzała rytmicznie mama, pocierając swoim nosem nosek Krasnoludka.
A na koniec przybiła z nim piątkę lewą ręką.
Wtedy Krasnoludek zarzucił jej rączki na szyję i wyszeptał do ucha:
- Kocham cię mamusiu.